Kategorie: Dziecko w żłobku

Definicja żłobka ewoluowała przez ostatnie lata. Dzisiaj z samej nazwy żłobek nie jest już zakładem opieki zdrowotnej a placówką opiekuńczo-wychowawczą. Brzmi przyjaźniej, ale nie to jest najważniejsze. Ważne żeby rzeczywiście żłobek naszego dziecka te funkcje spełniał.
Kiedyś…
Kiedyś w żłobkach pracowały przede wszystkim pielęgniarki, które sprawowały piecze nad maluchami, kiedy rodzice nie mogli tego uczynić, bo np. pracowali. Miejsce te pełniło funkcje tylko i wyłącznie opiekuńczą, co oznacza, że zapewniano dzieciom bezpieczeństwo i opiekę. Było mało zabawnie, higienicznie i bezpiecznie. I to by było na tyle. Jak sama nazwa wskazuje ZOZ czyli Zakład Opieki Zdrowotnej, żłobek spełniał wymogi sanitarne placówki takiej samej jak szpitalna. Słowo “sterylnie” brzmi mało sympatycznie nieprawdaż? No cóż, najważniejsze było aby dziecko było przewinięte i nakarmione, a dzień spędziło w sposób nie narażający jego życia i zdrowia na żaden uszczerbek. Można powiedzieć, żeby była to pewnego rodzaju „przechowalnia”, gdzie zaspokajane były potrzeby dzieci niższego rzędu. Nikt wtedy jednak nie myślał o potrzebach rozwojowych, wychowawczych, emocjonalnych czy psychospołecznych. Zajęcia w żłobku nie były zbyt popularne, a jedyną aktywnością dzieci była zabawa swobodna.
Jak wyglądał żłobek około 20 lat temu?
Na ten temat, zechciała ze mną porozmawiać Dobrosława Horbacz. Twórczyni Paluszkowych Rozśpiewanek. Pracuje w żłobku jako opiekunka już ponad 25 lat.
Jak wyglądało wnętrze takiego żłobka? Czy była oddzielna sypialnia?
Każda grupa miała oddzielne pomieszczenia, nie mające ze sobą styczności. Tak więc bawialnia, jadalnia, łazienka i sypialnia. Dodatkowo w każdej grupie był tzw. filtr, w którym opiekunka przyjmowała dziecko, mierząc mu temperaturę i sprawdzając ogólny stan zdrowia. Zapisywano wszystko w dzienniku obecności, a rodzice będąc w filtrze mogli przebrać dziecko w żłobkowe ubranka. Każda grupa posiadała też izolatkę (miejsce odosobnienia dziecka w razie gorączki do momentu przyjścia rodzica) które w tej chwili są ogólnie pomijane w placówkach prywatnych, ale jeszcze obecne w publicznych (przynajmniej jedna w placówce).
Jak usypiano dzieci?
Usypianie nie różniło się w większym stopniu od dzisiejszych zachowań. Ale na pewno fajną rzeczą było śpiewanie kołysanek przez opiekunki. Obecnie przeważnie rezygnujemy z tego, włączając płyty.
Jak karmiono dzieci?
W każdym żłobku była kuchnia mleczna, która spełniała zapotrzebowanie dietetyczne dla najmłodszych dzieci. Posiłki dostosowane były do wieku, a karmienie w większości nie różniło się od dzisiejszego. Choć u opiekunek z dużym stażem pracy, zauważałam karmienie dzieci polegające na podawanie łyżki za łyżki kolejnym dzieciom w rządku… Pamiętam, że to mnie – młodą opiekunkę bardzo raziło.
Jak wyglądał taki zwykły dzień w żłobku? Czy był jakiś plan dnia?
Już w szkole uczono nas planu dnia i zależności jego z rozwojem i możliwościami dziecka. Żłobki tak jak obecnie, otwarte były w godzinach 6-17.
- 6.00-8.00 – schodzenie się dzieci i przygotowanie do śniadania,
- 8.00-9.00 – śniadanie i toaleta (niestety nikt wtedy nie myślał o myciu zębów)
- 9.00-11.00 – zajęcia i spacer,
- 11.00-12.00 – przygotowania do obiadu oraz konsumpcja,
- 12.00-14.00 – drzemka,
- 14.00-17.00 – podwieczorek, zabawy dowolne i odbieranie dzieci.
Jak wyglądały zajęcia prowadzone przez opiekunów? Czy odbywały się zajęcia dodatkowe?
Spacery oczywiście odbywały się, ale tylko na terenie placówki. Przy czym w żłobku, w którym pracowałam maluchy wychodziły na taras i tam się bawiły.

Jak liczne były grupy?
Grupy liczyły mnie więcej około 25-30 dzieci. Tak więc zdecydowanie mniej przy 40-45 liczebnych grupach z jakimi miałam do czynienia jeszcze kilka lat temu.
Ile lat/miesięcy miało najmłodsze dziecko?
Najmłodsze dzieci miały około 5 miesięcy, ponieważ mamy nie miały tak długich urlopów macierzyńskich jak dziś.
Czy przytulano dzieci? Nie szczędzono im czułości?
Jestem zdania, że przytulanie dziecka zależy od empatii opiekunki i mając to na uwadze, w zależności od personelu jedne były mocno przytulane, a inne mniej..
Nie znane też były wtedy trendy wychowania w bliskości i podobne, a dzieci przygotowywano do większej samodzielności.
Czy była adaptacja? Jak wyglądały pierwsze dni dziecka w żłobku?
Jak zawsze i wszędzie wrzesień był trudnym miesiącem… Nie istniało pojęcie adaptacji z rodzicami albo wcześniejszej godzinnej lub dwugodzinnej przed docelową obecnością całodzienną. Nie istniały również pakiety, w których dziecko mogło przebywać w placówce.
I tak każde dziecko przebywało pełen czas od 1 września, a jedyną możliwością wcześniejszego odebrania pociech byli dziadkowie, ale dopiero po spaniu.
Ulubiona piosenka/wierszyk lub zabawa to..
Och…. W szkole poznałyśmy wiele piosenek na lekcjach muzyki, które z lubością śpiewałam moim maluchom, co zdążyłaś zapewne zauważyć na moim szkoleniu.
Moją ulubioną piosenką, którą potem przez kilka lat śpiewałam swoim synom, a i teraz śpiewam moim podopiecznym jest „Idzie jeż”
Pamiętam, że w szkole do tej piosenki pisałyśmy samodzielnie zwrotki, co sprawiło nam wiele radości.
Miałyśmy też lekcje techniki, na których składałyśmy z papieru pudełka piramidki i wiele innych własnoręcznych pomocy. Z perspektywy czasu bardzo prostych. Obecnie zaglądając na strony, blogi i grupy edukacyjne moja kreatywność jest nieporównywalnie większa, a inspiracje jakimi mogę się dzielić pozwalają na wspaniałą zabawę z dziećmi.
To jak to jest? Zmieniło się coś czy nie?
Biorąc pod uwagę historię Pani Dobrosławy można rzec, że nie zmieniło się aż tak wiele. To jak funkcjonuje żłobek zależy w dużej mierze od opiekunek. Od ich zaangażowania, chęci do pracy, kreatywności czy miłości do dzieci. Więc tak naprawdę to jak placówka będzie postrzegana leży w naszych rękach… rękach żłobkowych ciotek.








